sobota, 12 kwietnia 2014

One.

Szłam ulicą z papierosem między zębami żeby go zapalić. Mam ich tylko pięć 'Mam trochę pieniędzy aby kupić nową paczkę' pomyślałam. Ale nawet moje myśli są bezwartościowe. Jak mam zdobyć więcej pieniędzy? Moja mama nie daje mi kieszonkowego. Nadszedł czas by znaleźć prace. Może mama przestanie pewnego dnia za mnie płacić? Prawdę mówiąc jestem zaskoczona, że nadal to robi.

- Vanessa! - słyszę już jak mama krzyczy gdy wróciłam do domu.
- Gdzie byłaś? 
- Poszłam tylko na spacer. - odpowiedziałam szybko, świadoma tego że może uderzyć mnie prawdopodobnie w każdej chwili.
- Gdzie jesteś? - zapytała w złości. Ona jest chyba pijana, jeśli nie jest na kacu.
- Czy to się dzieje naprawdę? - zapytałam a ona od razu uderzyła mnie w twarz.
- Posłuchaj ty mała kurwo, nie podnoś moją córkę, by stać się sukę, więc albo będziesz stosowała moje zasady albo konpę cię i jestem poważna tym razem, rozumiesz?

W milczeniu po prostu poszłam do kuchni, by umieścić worek lodu na moim policzku. To naprawdę bolało, a uderzenie nie było takie trudne.

Nie wątpie w to, że mnie jednak wyrzuci. Ale szczerze mówiąc nie obchodzi mnie to. Wolałabym żyć samotnie niż z tym potworem zananym jako moja mama. Myślałam o ucieczce, znowu, albo popełnie samobójstwo.

Nie sądze by moje życie było warte życia, nic więcej.